Świat zaszalał i momentalnie zwolnił. Dalej siedzę na mojej karuzeli, nie mogę zrozumieć tego nowego rytmu. A może nie chcę? Wakacje rozpoczęliśmy pięknie, prawie bezbłędnie. Na po-zakończeniowej pizzy udało się zgromadzić pół klasy, a dzisiejszy, pierwszy dzień spędziłam w całości na hali oglądając Młodzieżowe Mistrzostwa Polski w Taekwondo z dziewczynami. Jutro jest ciągle niewiadomą, nie muszę już nic planować, wreszcie mogę swobodnie oddychać. Ciekawe jak długo zajmie mi przypomnienie sobie jak to się robi?
poniedziałek, 29 czerwca 2015
Pierwszy dzień wakacji / barwy zachodu
Świat zaszalał i momentalnie zwolnił. Dalej siedzę na mojej karuzeli, nie mogę zrozumieć tego nowego rytmu. A może nie chcę? Wakacje rozpoczęliśmy pięknie, prawie bezbłędnie. Na po-zakończeniowej pizzy udało się zgromadzić pół klasy, a dzisiejszy, pierwszy dzień spędziłam w całości na hali oglądając Młodzieżowe Mistrzostwa Polski w Taekwondo z dziewczynami. Jutro jest ciągle niewiadomą, nie muszę już nic planować, wreszcie mogę swobodnie oddychać. Ciekawe jak długo zajmie mi przypomnienie sobie jak to się robi?
Suma wszystkich strachów
Ostatnio dużo myślę o strachu, wielu rzeczy się boję. Chyba przypadkowo dostałam przydział lęku za pięć czy też piętnaście osób. Zakładam stare okulary żeby spojrzeć z dystansu na parę spraw. Na szczęście większość jest już zamknięta, chyba dość patrzenia ciągle na te same rzeczy. Chowam książki głęboko do szuflady, czas odpocząć. Kilka miesięcy życia na bezdechu i mała porcja tlenu napawa lękiem. Zmiany są nieuchronne, czy na pewno chcę je przyspieszać? Pomaga sport. Kółka, piłki i cała reszta stały się idealna odskocznia. W tym świecie pozostanę na dłużej.
26.06.2015
poniedziałek, 6 kwietnia 2015
środa, 25 marca 2015
niedziela, 15 lutego 2015
sobota, 14 lutego 2015
Walentynkowo
piątek, 30 stycznia 2015
30 stycznia
Nie mogę uwierzyć, że styczeń już minął. Śnieżnie, zimowo, biało, gdy o nim myślę przed oczami pojawia mi droga zasnuta mgłą, szczególnie o 7 rano oraz ośnieżone świerki (które ostatnio, po długich poszukiwaniach, dały się znaleźć nawet w moim mieście). Mogłabym powiedzieć, że było leniwie, ale chyba bym skłamała, bo co drugi dzień ferii to zdjęcia i z tego powodu jestem chyba najbardziej szczęśliwa. Zdarzają się też chwile odpoczynku, inne od tych, kiedy o 15 padam wykończona. Te pierwsze mają w sobie coś magicznego - świadomość, że nigdzie nie muszę się spieszyć, ze wszystkim zdążę, dam radę. I za to właśnie chciałabym podziękować styczniowi.
I znów miały być dwa słowa, jednak tym spokojem i delikatną ciszą tak bardzo chciałabym się z wami podzielić, że zabrakło by miejsca na zdania. Wrzucam więc zdjęcia z dzisiejszego wieczora, kiedy to miałam chwilę dla siebie. Chwyciłam za aparat i zrobiłam zupełnie inny room tour, skupiają się na delikatnych szczegółach. Tego mi było trzeba.
I znów miały być dwa słowa, jednak tym spokojem i delikatną ciszą tak bardzo chciałabym się z wami podzielić, że zabrakło by miejsca na zdania. Wrzucam więc zdjęcia z dzisiejszego wieczora, kiedy to miałam chwilę dla siebie. Chwyciłam za aparat i zrobiłam zupełnie inny room tour, skupiają się na delikatnych szczegółach. Tego mi było trzeba.
401 zwykłych, styczniowych zdjęć
P.S. sesje już czekają w kolejce, dziś chciałam pokazać coś innego ;)
niedziela, 25 stycznia 2015
Damian
Płeć przeciwna już nie musi się martwić, że Dominika gryzie, bo mogę was
zapewnić, że osoba na zdjęciach dalej żyje i ma się dobrze, o czym
gwarantuje zmiana profilówki na fejsie aktualna konsultacja w sprawie posta ;). A tak poważnie to również panów
zapraszam na zdjęcia, będzie fajnie ;)
niedziela, 11 stycznia 2015
Dzień wolny
Kochani! Szalejący za oknem wiatr skutecznie uniemożliwia mi sklecenie sensownego zdania, więc dzisiaj nie będę do was mówić ja, ale zdjęcia. Oto jak razem z Karoliną i Erwiną spędziłyśmy dzień wolny, schodząc ze śmiercionośnych górek i rzucając się śniegiem.




Modelowały Karolina i Erwina, obiektyw Canon 50 mm f. 1.8
Życzę udanego tygodnia i do następnego ;)
P.S. Zauważyliście już, że posty zawsze wypadają w niedziele? ;)
P.S. Zauważyliście już, że posty zawsze wypadają w niedziele? ;)
niedziela, 4 stycznia 2015
Karolina jako Audrey [czarno - białe]
Podobno najlepsze momenty, których doświadczamy, są niezapowiedziane. Większość osób się z tym zgadza, a ja z całą pewnością też się do nich zaliczam - czarny golf Karoliny w połączeniu w kreskami na oczach zaowocował zupełnie niezapowiedzianą sesję w całkowicie improwizowanym "studiu" czyli pokoju z białą tapetą. Ale wiecie co? Bawiłyśmy się świetnie!
Znów miałam okazję poeksperymentować z czarno - białą obróbką, co staje się jednym z moich ulubionych zajęć. Za każdym razem odkrywam coś nowego i innego, tym razem także znalazłam ciekawą metodę na opanowanie czarno -bieli , ale to już temat na oddzielny post ... oczywiście jeśli będziecie mieć na niego ochotę ;)
/ powiedzcie mi, że to nie alter ego księżniczki Anny z "Rzymskich wakacji"/
Wygląd Karoliny od razu skojarzył mi się ze starymi filmami i powszechną
wtedy elegancją, a także gwiazdą filmową, Audrey Hepburn. Widocznie
czarne golfy mają w sobie to coś co zachwyca ludzi już od dłuższego czasu ....
wszystkie zdjęcia zrobione Zenitem 50 mm, f. 1.4
piątek, 2 stycznia 2015
2014

Mamy już drugi dzień nowego roku,
Osobiście
- 2014 był pełen towarzyskich zawirowań i ciężkiej pracy. Wyjaśniły się kwestii niektórych ludzi i ich przyjaźni. Te, które przetrwały, tylko się umocniły (mam nadzieję!).
- Odkryłam nowe hobby jakim jest piłka nożna. Długo w to nie wierzyłam i dalej dziwnie mi się to pisze, ale jednak. Mistrzostwa Świata w Brazylii to taki mały punkt zwrotny, dzięki któremu zyskałam wspaniałe przyjaciółki, bo wspólna pasja to coś, co niezwykle wiąże ludzi. Mistrzostwa minęły, a ja z każdym kolejnym dniem wciągałam się tylko jeszcze mocniej. A kiedy wystartowały krajowe ligii wkręciłam się na dobre. Na dzień dzisiejszy jestem posiadaczką 2 piłek, z których jedna ma wielkiego guza i jakoś do końca nie chce się zużyć oraz wielu rzeczy z herbem Chelsea Londyn. No cóż... ;)
- Nawiązałam masę nowych kontaktów! Już wspominałam o tych, w których pomogła piłka, a potem doszły jeszcze podobny sposób myślenia ("Najlepsi przyjaciele to nasi bliźniacy, którymi Bóg zapomniał nas obdarować" ~ bardziej dosłownie nie da się tego opisać). Oprócz tego miałam wielkie szczęście poznać wspaniałych ludzi na wakacjach, które w większości spędziłam na wyjazdach - moje kochane współlokatorki, z którymi miałyśmy własny język (Naleśnik pozdrawia Burito i Taco), pozostałych ludzi, z którymi nie było jak się nudzić, kochaną Janine z Niemiec, (...). Jestem naprawdę wdzięczna wszystkim, którzy ten rok spędzili ze mną, śmiali się i rozpaczali, pocieszali albo kopali w dupę zależnie od potrzeby.
- Ten rok był niewątpliwie bardzo pracowity, a pracy będzie jeszcze więcej, bo 3 klasa gimanzjum to nie przelewki. W połączeniu z różnymi niewyjaśnionymi sprawami czy konfliktami których byłam/ nie byłam częścią trochę mnie to przytłoczyło. A jednak dałam radę i mogę być z siebie dumna!
- Przestałam walczyć o "złotą patelnię", trochę obniżyłam wyśrubowane wymagania i zwolniłam tempo odpuszczjąc sobie trochę rzeczy (prawie). Nie wiem jak dalej się to potoczy, ale było mi potrzeba trochę oddechu i czasu na odpoczynek. Mimo, że uwielbiam zapychać sobie plan tygodnia do granic możliwości ;P.
Fotograficznie

- Wciąż się rozwijam i małymi kroczkami przesuwam do przodu. Dużo eksperymentuję i szukam tego, co w fotografii jest najbardziej dla mnie. Napewno szybko tych poszukiwań nie skończę, ale dają one dużo frajdy. No i jest nadzieja, że w końcu coś znajdę .... ;)
- Szczególnie dużo czasu poświęciłam się na zapoznanie się i dokładnie oswojenie mojego manualnego obiektywu 50 mm Zenita. Faktycznie, brak automatycznego ustawiania ostrości często jest dość kłopotliwy, szczególnie przy zdjęciach ludzi, ale kiedy już uda się tą ostrość osiągnąć, to jest to prawdziwa "żyleta".
- Dużo więcej znajomych pyta o bloga, o możliwość zrobienia im zdjęcia. Strasznie mnie to cieszy, ale też w niektórych momentach przeraża, że może jednak nie wyjdzie, coś pójdzie nie tak. Na szczęście w momencie, kiedy biorę aparat do ręki wszystkie to zwątpienia przechodzą i to jest najważniejsze. Z tego miejsca muszę podziękować wszystkim, którzy mnie wspierają, dopytują, pomagają i po prostu są. Szczególnie znajomym z klasy, oraz rodzince, bo żadnego z was nie można zastąpić, a gdybym mogła to uściskałabym was wszystkich!
- Kiedy wspominam o tych pytaniach o sesję nie mogę nie wspomnieć o wielkim sukcesie dla mnie - w tym roku po raz pierwszy zapytanie o zdjęcia dostałam od osoby, której wcześniej nie znałam. Chyba zapamiętam to na zawsze, bo straszliwie się denerwowałam, ale kiedy już zaczęłyśmy, wszystko przeszło. A kiedy jeszcze usłyszałam, że babci się spodoba, to myślałam, że rozpłynę się ze szczęścia. Jeśli jesteście ciekawi jak to przebiegało zapraszam do tego posta.
- Nie będę ściemniać, że zawsze wszystko jest idealnie i cudowanie. Mam chwile wątpliwości, nie mam pomysłów, nie mam motywacji, zdarzają się małe kryzysy, tak jak ten w lecie, kiedy zaniedbałam bloga, ale szukałam powodu, dlaczego w ogóle te zdjęcia robię. Jednak nawet takie zachwiania są potrzebne, bo one nas czegoś uczą. Dodatkowo dają motywację do dalszego działania, a chyba każdemu czasami przydaje się naładowanie baterii.
Blogowo

- No cóż, nie był to jakiś wyjątkowy rok dla bloga. Przede wszystkim przybyło kilku obserwatorów, którzy zostali na stałe, co dużo dla mnie znaczy. Dziękuję!
- Zrobiłam sobie wakacyjną przerwę, ale mam nadzieję, że więcej takich nie będzie.
- Starałam się pisać co tydzień, ale nie wyszło mi to do końca. Wciąż próbuję przyswoić trudną naukę, że czas nie jest z gumy i nie da się go rozciągnąć. Mimo tego, że niby rozumiem to proste stwierdzenie, to nadal próbuję. A podobno upór to dobra cecha....
- Aktualizacje są dostępne na wielu portalach społecznościowych, mam nadzieję, że pomaga wam to z byciem na bieżąco. Obecnie wielkimi krokami przymierzam się do dołączenia do bloglovina, z którego korzystam już długi czas i jest naprawdę świetny. Jeśli chodzi o facebook to tutaj jest mój fotograficzny fanpage.
- Podziwiam wszystkich tych, którzy wykonują 365 dniowe wyzwanie. Sama się go nie podejmę, ale założyłam drugiego bloga, gdzie staram się wrzucać (i robić!) codzienne, zwykłe zdjęcia. Dla mnie to wyzwanie, dla was kilka zdjęć więcej do obejrzenia, mam nadzieję, że taka forma publikacji też się wam spodoba. Ważne! Nazwa, którą podawałam wam 2 posty temu jest już nieaktualna, blog nazywa się po prostu "drmldaily". Mam nadzieję że teraz będzie jeszcze prościej tam trafić, a może i zostać ;)
- Założyłam także tumblra, na który staram się co jakiś czas wrzucać zwyczajne zdjęcia. Mam także aplikację na telefonie, więc to łatwiejsza i szybsza forma pokazania wam co u mnie. Oczywiście też zapraszam - tutaj.

Ten rok był dla mnie wielkim wyzwaniem, ale też wielką przygodą. Zdarzyło się naprawdę dużo niezwykłych rzeczy, mogłam dalej rozwijać się fotograficznie, znalazłam nową pasję i wspaniałych przyjaciół. Na sam koniec składam wielkie podziękowania dla wszystkich czytelników, którzy wchodzą, oglądają, a czasem i komentują moje zdjęciowe wypociny. Chwaliłam już moich znajomych, ale nie mogę przestać, bo są oni naprawdę wspaniałym wsparciem. Oczywiście bardzo dziękuję też każdemu, kto zgodził się mi pozować, bo najlepiej uczy się praktykując. Mam nadzieję że jeszcze się spotkamy na innych sesjach. No i serdecznie uśmiecham się w kierunku tych przyszłych projektów i modeli, z którymi przyjdzie mi współpracować w 2015 roku, bo naprawdę nie mogę się doczekać!
A wszystkim czytającym to życzę wspaniałego roku 2015. Oby przyniósł on wam nowe znajomości, ale też i nowe wyzywania, nowe przygody i nowe cele. No i chwile czasu, żeby zobaczyć czy przypadkiem nie ma tu jakiegoś nowego posta ....
Subskrybuj:
Posty (Atom)